List od Natalii

o koszu na pranie z kotami

Wszystko w moim domu wybrałam sama. Kosz na pranie po prostu się pojawił.

O tym, dlaczego latami patrzyłam codziennie na rzecz, której nigdy nie wybrałam, i co w końcu z tym zrobiłam.

Natalia Dąbrowska

Klientka · Gdańsk · 5 min czytania

Zasłony w salonie wybierałam długo. Poduszki na kanapę też. wymieniłam je nawet raz, bo kolor jednak nie pasował. Nawet wycieraczkę przed drzwiami wybierałam, a to przecież tylko wycieraczka, na której wszyscy wycierają buty.

A kosz na pranie stał u mnie w sypialni i nikt go nigdy nie wybrał. Po prostu się pojawił. Plastikowy, w kolorze, którego nie umiem nazwać. I codziennie na niego patrzyłam.

Ten plastikowy kosz stał u mnie od lat. Sześć, może siedem. Kupiłam go kiedyś naprędce, bo był mi potrzebny, i potem już nigdy o nim nie pomyślałam.

A jednak przeszkadzał mi coraz bardziej. Prawie wszystko w mojej sypialni wybierałam świadomie, ale w rogu stał ciągle ten sam plastikowy kosz. Kiedy ktoś do mnie przychodził, najchętniej przesuwałam go trochę poza zasięg wzroku.

Kiedy rozpakowałam nowy, pierwsze, co pomyślałam, to że na żywo jest jeszcze ładniejszy niż na zdjęciu. Najbardziej zwróciły moją uwagę przeszycia i wszystkie te drobne detale. Pamiętam, że pomyślałam wtedy, że aż szkoda wrzucać do niego pranie.

Teraz stoi po prostu obok szafy, dokładnie tam, gdzie stał stary. Tyle że już nie próbuję go chować. Pasuje do pokoju, a znajomi regularnie pytają, skąd go mam.

W sypialni, obok szafy.

Sześć rzeczy, które zauważyłam

Używam go od kilku tygodni. Niektóre rzeczy rzuciły mi się w oczy od razu, inne dopiero po jakimś czasie.

Stoi prosto, nawet kiedy jest pusty

To brzmi błaho, dopóki nie ma się kosza, który składa się do środka, gdy tylko wyjmie się z niego pranie. Pikowane boki są na tyle sztywne, że trzymają kształt same z siebie. Nie trzeba go o nic opierać ani wciskać w kąt.

Prosto po rozpakowaniu. Stoi sam, jeszcze pusty.

★★★★★

Jest jeszcze piękniejszy niż na zdjęciach. Koty i kolorowe książki wyglądają naprawdę uroczo, a kosz świetnie pasuje do mojego wnętrza. Praktycznie każdy, kto mnie odwiedza, pyta, gdzie go kupiłam.

Agnieszka K., Gdańsk

Wzór jest dookoła, nie tylko z przodu

Nie ma brzydkiej strony, którą trzeba chować przy ścianie. Można go postawić tam, gdzie jest miejsce, a nie tam, gdzie kosz na to pozwala. U mnie oznaczało to, że nie musiałam już ustawiać go jedną stroną do ściany.

Wzór biegnie dookoła, więc nie ma strony do chowania.

★★★★★

Pusty czy pełny, wygląda jak piękny element wyposażenia wnętrza. Mój stary plastikowy kosz wyrzuciłam jeszcze w tym samym tygodniu.

Anna M., Poznań

Uszy są przeszywane, nie plastikowe

Szerokie i miękkie, więc nie wrzynają się w dłoń, kiedy niesie się pełny kosz po schodach. Nie pękają też po kilku latach, bo nie ma tam sztywnego plastiku, który mógłby pęknąć. To po prostu złożona i przeszyta tkanina.

Uchwyt jest szeroki i miękki. Nie wrzyna się w dłoń.

★★★★★

Zniosłam pełny kosz z praniem dwa piętra w dół, a uchwyty nawet nie zatrzeszczały. Naprawdę solidnie wykonany.

Zofia K., Kraków.

Pikowana tkanina, miękka, ale da się wyczyścić

Materiał jest miękki w dotyku, ale wcale nie delikatny. Chlapnięcie wodą przy zlewie, wilgotny ręcznik wrzucony prosto po prysznicu, kropla przy suszarce. Nic z tego nie zostawia śladu. Wystarczy przetrzeć wilgotną ściereczką.

Ładne rzeczy zwykle trzeba oszczędzać. Tej nie trzeba.

Wszystko naszywane i pikowane, nie nadrukowane.

★★★★★

Przez miesiąc dwa razy w tygodniu zachlapywałam go wodą przy zlewie. Wystarczy przetrzeć go ściereczką i znów wygląda jak nowy.

Barbara W., Wrocław

Składa się na płasko

Kiedy nie jest potrzebny, po sezonie, przed wizytą gości, w małym mieszkaniu, w którym i tak brakuje miejsca, składa się i wsuwa za drzwi albo pod łóżko. Nie musi stać cały rok tylko dlatego, że raz w tygodniu jest potrzebny.

★★★★★

Składam go na płasko i chowam pod łóżkiem, kiedy mój syn przyjeżdża z psem. Po rozłożeniu od razu wraca do swojego kształtu, jakby nic się nie stało.

Katarzyna D., Łódź.

Wzór, który naprawdę chce się oglądać

Mój ma koty siedzące na półce z książkami. Rudy na czerwonym tomie, czarny na niebieskim, a niżej grzbiety książek w spranych kolorach i drobne kwiaty między nimi. Wszystko jest naszywane i pikowane, nie nadrukowane, więc widać fakturę. Nawet uszy mają kształt kocich głów.

To nie jest sprzęt, który chowa się pod zlewem. To rzecz, która stoi w widocznym miejscu przez cały rok, więc równie dobrze może wyglądać jak coś, co się wybrało.

Ten z kotami i ten z żółwiami.

★★★★★

Średni mam w sypialni, a mały w łazience. To zdecydowanie najładniejsze praktyczne rzeczy, jakie mam w domu.

Natalia J., Warszawa

Zobacz, które wzory są jeszcze dostępne
Darmowa dostawa · 14 dni na zwrot

Ten stary, i ten

Krótkie zestawienie, bo różnica jest prostsza, niż się wydaje.

Plastikowy kosz

Składał się do środka, kiedy tylko go opróżniłam. Ucho pękło po kilku latach i wrzynało się w dłoń, gdy niosłam go pełnego. Jedna strona zawsze ładniejsza od drugiej, więc stał tak, żeby tej brzydszej nie było widać, i stał tak przez okrągły rok, bo schować się go nie dało. No i ten kolor, którego nikt nigdy nie wybrał.

Pikowany kosz

Stoi prosto sam z siebie, pusty czy pełny. Uszy są szerokie i przeszyte, nie ma tam plastiku, który mógłby pęknąć. Wzór biegnie dookoła, więc mogłam go wreszcie postawić tam, gdzie jest miejsce, a nie tam, gdzie pozwalał. A kiedy nie jest potrzebny, składa się na płasko i wsuwa pod łóżko. Wzorów w kolekcji jest trzydzieści.

O cenie

Mały kosz kosztuje teraz 174,95 zł, wcześniej 349,95 zł. Średni kosztuje 189,95 zł, wcześniej 389,95 zł. A duży, ten na pranie całej rodziny, kosztuje 209,95 zł, wcześniej 399,95 zł.

Nie jest to najtańszy kosz, jaki można kupić. Najtańszy stoi w każdym markecie i kosztuje kilkadziesiąt złotych. Dokładnie taki miałam wcześniej. Policzyłam kiedyś, ile mnie rocznie kosztował. Wyszło tyle, co dwie kawy. Tyle płaciłam za to, żeby codziennie patrzeć na coś, czego nie lubiłam.

Kiedy się nad tym zastanowić, to jest rzecz, którą się widzi, dokładnie tak samo jak zasłony i wycieraczkę. Tylko o tej jednej jakoś nikt nigdy nie pomyślał.

4.2 ★

Na podstawie ponad 350 opinii

14 DNI

na zwrot bez podania przyczyny

100%

gwarancja zadowolenia

POLA | Kosz na pranie z kotami

349,95 zł  174,95 zł

✓  Stoi prosto sam z siebie, nawet pusty

✓  Koty i książki, wzór biegnie dookoła

✓  Miękkie, mocno przeszyte uszy z tkaniny

✓  Pikowany materiał, wystarczy przetrzeć ściereczką

✓  Składa się na płasko, kiedy nie jest potrzebny

✓  Trzy rozmiary, od 174,95 zł · 30 wzorów w kolekcji

✓  Darmowa dostawa i 100% gwarancja zadowolenia

Zobacz dostępne wzory

Wyprzedaż trwa. Najpopularniejsze wzory schodzą pierwsze.

Na koniec

Nie namawiam nikogo na kosz na pranie. To byłoby dziwne.

Ale jeśli u ciebie w domu też stoi coś, czego nigdy nie wybrałaś, i codziennie na to patrzysz, to jedna z niewielu rzeczy, które można naprawić w dziesięć minut i za rozsądne pieniądze. Większość rzeczy w domu tak nie działa.

A ten stary plastikowy? Wyrzuciłam go jeszcze w tym samym tygodniu. Ani przez chwilę za nim nie tęskniłam.

O autorce

Natalia Dąbrowska

Natalia ma 63 lata i mieszka w Gdańsku, gdzie każda rzecz ma swoje miejsce. Porządek to jej żywioł. Powyższy tekst to jej własna opinia.

Ta strona jest reklamą sklepu Alicja & Marek Gdańsk.

Alicja & Marek Gdańsk · Darmowa dostawa w całej Polsce · 100% gwarancja zadowolenia